— Antoś śpi jeszcze, ale zaraz tu przyjdzie do ciebie. Ubierz się, Maniu. Czy chcesz, żebym stąd wyszła?
— Wszystko mi jedno.
— Nie, Maniu, mów szczerze do mnie. Czy chcesz zostać sama?
— Tak.
— Więc wyjdę. Pamiętaj, Maniu, my możemy pokochać się tylko w tym razie, jeśli będziemy zawsze mówili, co myślimy, co czujemy. Ja cię już kocham, dziecko moje, a pragnę, byś i ty mnie polubiła. Czy teraz wcale mnie nie lubisz jeszcze?
Mania milczała:
— Powiedz mi, Maniu, cichutko, do ucha.
— Nie — szepnęła Mania — ale może później polubię. Ja teraz nikogo nie mogę lubić... prócz Antka — dodała po chwili.
V. Ucieczka
— Panie Antoś, niech pan wstaje, śniadanie przyniosłem.