— Znowu zaczynasz z tymi bajkami... Puść mnie.
— Kasiu!
— Puść mnie... Idź do cholery.
— No, nie, już nie... Tylko powiedz mi, czy jak ty widzisz, że kobieta prowadzi dziecko za rączkę... Czy ty czasem nie chciałabyś kupić karmelków albo ciastek, żeby się to dziecko cieszyło?
— Jakie dziecko?
— Wszystko jedno.
— Tak gadasz, jak całkiem wariat.
— Bo ty udajesz, że mnie nie rozumiesz.
— Bo gadasz jak głupi.
— A dlaczego drżysz?