Wyciągnął mnie na „kawalerski” kieliszek.

— Panie Janie, pragnąłbym z panem pomówić, ale się obawiam, aby pan nie sądził, że czynię to z polecenia lub za namową rodziców... Nie... Ja mam dla was wszystkich bardzo wiele życzliwości i przykro mi, że bez ważnego powodu dręczycie się wzajemnie.

— ?

— Idzie o to, że — o ile się nie mylę — pan chce się poświęcić dziennikarstwu... Panie Janie, co to jest u nas dziennikarstwo?

— Są tacy, którzy zarabiają po kilka tysięcy rubli rocznie.

— No tak, ale to są wyjątki.

— Czemu ja właśnie nie mam być takim wyjątkiem?

— Pan jest za wielkim idealistą. To przeszkadza.

— Nie tylko w dziennikarstwie.

— I przy tym pan się w ten sposób wykoleja.