Lekarzowi, do którego przyszła po poradę, nie chce matka przytoczyć faktu, woli ogólne:
— Nerwowe, kapryśne, nieposłuszne.
— Fakty, szanowna pani, objawy, nie djagnoza.
— Ugryzła przyjaciółkę. Aż wstyd powiedzieć. Lubi ją, zawsze się z nią bawi.
Pięć minut rozmowy z dzieckiem: nienawidzi „przyjaciółki”, która się śmieje z niej, z jej sukienek, a mamę nazwała śmieciarką.
Inny przykład: dziecko boi się spać samo w pokoju, rozpacza na myśl o zbliżającej się nocy.
— Dlaczego mi nie mówiłeś?
— Właśnie, że mówiłem.
Matka zlekceważyła: wstyd, żeby taki duży chłopiec się bał.
Trzeci przykład: plunął na bonę, wczepił jej się we włosy, z trudem go oderwano.