— Co to?
— To kwiatek, — i uśmiech, i łagodny wyraz twarzy i przyzwolenie.
Gdy dziecko zapytuje o przedmiot obojętny i otrzymuje nazwę bez uczuciowej kwalifikacji mimicznej, bywa że patrząc na matkę zdziwione, jakby rozczarowane, powtarza nazwę, przeciągając wyraz, w niepewności, co z odpowiedzią ma czynić. Ono musi nabrać doświadczenia, by zrozumieć, że obok pożądanego i niepożądanego istnieje także świat obojętny.
— Co to?
— Wata.
— Waaata? — i wpatruje się w twarz matki, czeka na wskazówkę, co ma sadzić o tym.
Gdybym odbywał podróż w towarzystwie tubylca po lesie podzwrotnikowym, zauważywszy roślinę z nieznanym owocem, zapytałbym podobnie, co to, — a on odgadując pytanie, odpowiedziałby okrzykiem, skrzywieniem czy uśmiechem, że to trucizna, smaczne pożywienie lub bezwartościowy twór, którego nie warto brać do podróżnej torby.
Dziecięce: co to? oznacza: „jakie to? do czego służy? co mogę mieć z tego za korzyść?”
48
Pospolity a ciekawy obrazek: