— Ja mamie powiem do ucha.
I obejmując matkę za szyję, mówi tajemniczo:
— Niech mamusia spyta się doktora, czy mogę jeść bułeczkę (czekoladkę, kompot).
Patrzy przy tem często na lekarza, kokietując go uśmiechem, by podkupić, wymódz przyzwolenie.
Starsze dzieci mówią do ucha szeptem, młodsze, zwykłym głosem...
Był moment, kiedy otoczenie uznało dziecko za dostatecznie dojrzałe do morału:
— Są życzenia, których nie wolno wypowiadać. Są one dwojakie: jedne, bo ich mieć nie należy wcale, a mając, trzeba się ich wstydzić, drugie, bo są dopuszczalne, ale tylko wśród swoich.
Brzydko jest napierać się, brzydko zjadłszy cukierek, prosić o drugi. Niekiedy brzydko jest wogóle prosić o cukierek: trzeba czekać, aż dadzą.
Brzydko jest zrobić w majtki, ale brzydko mówić: „chcę siusiu”, będą się śmieli. Żeby się nie śmieli, trzeba powiedzieć do ucha.
Czasem brzydko pytać się głośno.