Wierzy.
— Kochasz?
— Kocham...
— Mama śpi, mamę główka boli, nie można mamy budzić.
Więc cichutko, na palcach dochodzi do matki, ostrożnie pociąga ją za rękaw i szeptem zadaje pytanie. Ono nie budzi mamy, ono tylko się zapyta, a potem „śpij sobie mamusiu, ciebie główka boli”.
Tam w górze jest Bozia. Bozia gniewa się na niegrzeczne dzieci, a grzecznym daje bułeczki, ciasteczka. Gdzie Bozia?
— Tam, wysoko, w górze.
A po ulicy idzie dziwny pan, cały biały. Kto to?
— Piekarz, piecze bułeczki i ciasteczka.
— Tak? Więc ten pan jest Bozia?