Wszystko mu jedno.
Stankiewicz robi zadanie, pisze, wyciera, plącze się, chce się wykręcić od dwójki. — Stasio przygląda mu się obojętnie, nawet z pewnym zaciekawieniem, nawet z pewnym zadowoleniem: już przeżył to, co tamten ma dopiero przed sobą.
*
Godzina piąta. Muzyka.
Stasio nienawidzi muzyki. Geografii, ułamków i gramatyki uczą się wszyscy, których Stasio zna; bez tego nie można dostać promocji. Ale on jest nieszczęśliwszy od nich o całą muzykę.
Tatuś mówi, że muzyka — to zawracanie głowy, a mama — że strata pieniędzy. A mimo to każą trzy razy na tydzień brzdąkać po godzinie z panią i codziennie — samemu. A kiedy wieczorem uwolni się od lekcji, słyszy zaraz:
— Stasiu, idź grać.
Czasem Stasiowi żal nauczycielki: ona niewinna, że przychodzi — bo musi; a czasem na złość jej robi i pięć razy z rzędu bierze krzyżyk po kasowniku. Bo dlaczego się ciągle skarży na niego? A on ma przecież jeszcze gimnazjum!
I po co, kiedy mu wcale muzyka niepotrzebna?
Siedź i graj tu, jak masz dwie dwójki na ten tydzień, a jutro klasowe zadanie; wesoło, nie ma co mówić.