I nagle przypomina sobie klasowe zadanie na pierwszej lekcji. Trzeba się spieszyć — umówić — rozmówić — porozumieć z kolegami: — wymaga to zawsze kilkunastu minut. — Zrobi czy nie zrobi?
— Jeżeli spotkam tę dziewczynkę w żałobie, to będzie dobrze.
Dziewczynka w żałobie chodzi na pensję, spotyka ją prawie codziennie. — Stasio czuje dla niej15 wiele sympatii i współczucia, pewien szacunek i odrobinę zazdrości. Taka mała, pewnie z wstępnej klasy, i już w żałobie.
Raz Stasio, kiedy leżał w łóżku wieczorem, myślał sobie, że jest trochę starszy, na przykład w piątej klasie, że nie ma rodziców, a dziewczynka w żałobie jest sierotą i on ją wychowuje. Czytał gdzieś coś podobnego w książce dla młodzieży. — Gdyby się zwierzył któremu z kolegów, to zaraz by powiedzieli, że się w niej kocha, i nazywaliby ją jego facetką. — Stasio nawet przyjacielowi nic nigdy nie mówi, bo potem się z nim pokłóci albo co — i ten wszystko wypaple i potem się śmieją.
Prawdziwego przyjaciela Stasio nie ma.
„Jeżeli ją spotkam, to zrobię zadanie” — myśli i pragnie ją spotkać, rozgląda się, idzie wolniej, coraz wolniej.
I ze złym przeczuciem przestąpił próg szkoły.
Już na schodach krzyknął mu triumfująco kolega:
— Chodź prędzej. Wiemy, które będzie zadanie.
W klasie nastrój świąteczny.