— Pójdziesz do szewca. Z tobą nie można postępować jak z człowiekiem. Jeżeli mi weźmiesz jaką46 książkę do czytania, to ci łapy poprzetrącam. Ucz się! — będzie świszczało jak bat.
Wreszcie po paru dniach Stasio pójdzie przepraszać; odpowiedzą mu chłodno, opryskliwie:
— Dobrze, dobrze — zobaczymy.
A niezrobione zadanie, a jak w przyszłym tygodniu coś mu się nie powiedzie — to znów dwie dwójki.
Nie, tylko śmierć może go ocalić — nic więcej...
Stasio wrócił do domu głodny i wyczerpany bezcelową walką wewnętrzną, dwugodzinną gorączkową pracą myśli w samotności.
— Coraz lepiej, Stasieczku: wczoraj zadanie, dziś koza.
— Nie wczoraj zadanie, tylko onegdaj47.
Stasio chce, aby go mama zbiła: niech bije, niech wszyscy się nad nim znęcają aż do końca. Naumyślnie tak będzie odpowiadał.
— Zadanie onegdaj, no a koza także onegdaj?