A pióro, które znikło? Często tak się zdarza.

Zginie coś. Szukasz, szukasz — nie ma i nie ma. Potem patrzysz: leży. Aż dziw. Aż złość bierze.

Kajtuś chciał mieć pewność, że to nie przypadek, nie sen, nie omyłka, że naprawdę czar, a nie coś innego.

To tylko liczył, co bez czaru w żaden sposób nie mogło się zdarzyć.

Więc był w klasie chłopiec niezdara. Aż dokuczali, aż żartowali z niego.

Najgorzej na gimnastyce. A już najgorzej szło mu ze skokami przez linkę.

Mówią.

— Czego się boisz? Jak linka spadnie, przecież nie zabije.

Żal się Kajtusiowi zrobiło. Bo czego od niego chcą? Dobry, cichy chłopak.

Rozkazał czarodziejskim sposobem.