A na suficie cztery muchy: dwie duże, dwie małe. Tak śmiesznie maszerują parami. Przyleciała piąta.
Pan odwrócił się i patrzy na klasę.
— Zrozumieliście?
Przestraszył się Kajtuś, bo pan każe powtórzyć.
Nagle myśl: „Żeby mucha siadła panu na nosie”.
I mucha już siedzi i czeka na dalsze rozkazy.
„Niech trzy muchy...”
„Niech pięć!”
Siedzą. Wszystkie na nosie.
Pan zamachnął się. Wróciły.