— Co to za wrzaski?

Zaraz kierownik — i śledztwo.

— Nie my. Pan widział: przez okno wpadły.

— Może nowy rój zakładają?

— Przecież muchy nie pszczoły.

— Myślałem, że szarańcza.

— Może zwariowały?

Pani była w klasie do końca godziny. Potem poszli do domu; bo była narada.

Zamknęli szkołę na dwa dni i urządzili sprzątanie. Chcieli nawet ściany malować.

Na bramie wisiała kartka: