— Dobrze, zgoda.

— Daj rękę. Pamiętaj: w niedzielę kino.

— Ale poczekaj — zaraz.

— No widzisz, już się boisz.

— Nie boję się, tylko chcę wiedzieć, jak to będzie.

Kajtuś powtarza:

— Wejdę do dziesięciu sklepów. Będę udawał, że chcę coś kupić. Nie mam ani grosza w kieszeni.

— Mówiłeś, że do dwunastu sklepów...

— Niech będzie dwanaście.

Założyli się.