„TAJEMNICZY PACJENT SZPITALA DLA DZIECI”
„Ten tajemniczy pacjent szpitala to pewnie ja jestem” — domyślił się Kajtuś.
Bo piszą, że w jednej ze szkół warszawskich miało miejsce zbiorowe zatrucie nieznanym gazem. Szkoła była zamknięta. Robiono dezynfekcję83. Woźny szkoły złożył jakieś zeznania w policji. Uczeń szkoły zachorował potem na grypę o dziwnym przebiegu. Znaleziony w rowie pod miastem, leczył się w jednym ze szpitali.
Wszystko to opisane było niewyraźnie. Ale gazeta uprzedza czytelników, że nie może więcej pisać, żeby nie utrudniać śledztwa:
„Ze względu na toczące się śledztwo”.
Nawet w ogłoszeniach znalazł Kajtuś echo wczorajszych wypadków.
Zginęła suczka biała w czarne łaty. Odprowadzić za nagrodą.
Zginął pudel Wierny. Nagroda — 50 złotych.
Kot Burek opuścił swoją panią. Za wskazanie adresu dam 20 złotych.
— Doczekałem się — mruknął Kajtuś z goryczą. — Ścigają mnie za nagrodą jak psa albo kota. Może nie iść do szkoły, posłać sobowtóra? Ale chcę wiedzieć, co będzie. Zresztą co mi zrobią? Jestem czarodziejem.