— Masz jakie rzeczy?
— Nie mam. Nie zdążyłem zabrać.
— Ile łapówki dałeś?
— Żadnej łapówki nie dałem — mówi Kajtuś.
— Głupiemu gadaj, ale nie nam. Bez ciebie by się tu obyło. Cztery języki zna, a buty dziurawe. Rączki jak u panienki, a we łbie pewnie wszy.
Kajuta ciasna, ciemna. Kajtuś usiadł na skrzynce, bo krzesła nie było.
— Kto ci się pozwolił rozsiadać na moim kuferku? Stój i czekaj, dopóki miejsca nie znajdziemy. Gdzie on będzie spał? W naszej kajucie i tak duszno; wy go weźcie do siebie.
— A nas też jest pięciu.
— Takiś mądry?
— No. Przyjęli go na miejsce Michała, to i spać będzie tam, gdzie spał Michał. Ty właśnie jesteś za cwany.