— O, temu proszę nałożyć kajdanki.
— Mnie kajdanki? — i modniś pokazał walizkę.
— Nie szkodzi. Zamieniłem walizkę. Pana bomba jest u mnie, a moja bomba nikomu szkody nie przyniesie.
— Kłamiesz pan.
— Możesz pan sprawdzić. Nie jestem oszustem. Włożyłem tam nawet kartkę wizytową.
Modniś zbladł.
— Proszę nie rozmawiać, bo to przeszkadza — rozgniewał się sąsiad Filipsa.
— Przepraszam bardzo — skromnie odpowiedział Filips.
I już siedzą cicho do końca przedstawienia. Modniś w kajdankach też wysłuchał do końca, tylko już klaskać nie mógł.
Filips wysłał do Warszawy depeszę tej treści: