— Ja będę stał przed sklepem.
— Jak sobie chcesz. Tylko nie śmiej się w szybę, bo się domyślą.
Pierwszy sklep — apteka.
Wchodzi Kajtuś do apteki.
Pan wydaje lekarstwa powoli, żeby się nie pomylić — Kajtuś cierpliwie czeka swej kolejki.
— A tobie, mały, czego?
— Proszę o dwa zeszyty: jeden w kratkę, a drugi do rysunków.
— Nie mamy do rysunków, tylko wszystkie w kratkę — zażartował pan aptekarz.
— To przepraszam.
Kajtuś ukłonił się grzecznie.