Znów przychodzą na skargę.

— Szybę stłukł. Kamień rzucił.

— Widziałem, jak uciekał. W psa rzucił.

— Nie w psa, a w kota. Nie kamień, a kawałek cegły. Zupełnie inny chłopak wybił szybę kamieniem. — Tylko uciekli razem.

Wie kto, ale nie powie.

— Dlaczego ta pani dobrze nie widzi?

A jeszcze przychodzi na skargę i każe płacić za szybę?

Bo wygląda tak, że już nikt nic złego, tylko wszystko Kajtuś.

Są przecież gorsi od niego.

Mówią: