— Wyglądasz bardzo zmęczony.

Ani przeczuwa biedna mama. Nic nie wie dobra, kochana.

Zresztą i Kajtusia męczy tajemnica.

— Raz jeden tylko oko w oko spotkałem swego wroga. Ale kto daje mi siłę? W czyjej jestem potężnej władzy?

Czuje, że tak jest tymczasem, że musi się wszystko wyjaśnić, że niezadługo zrozumie.

Wybrał się pewnej niedzieli na mecz futbolowy.

Do przerwy gra nie była ciekawa; dopiero później rozruszały się obie drużyny.

Przyszła Kajtusiowi do głowy myśl swawolna, żeby im przeszkodzić. Niech się poirytują.

Nacisnął sprężynę na A — i dawaj brykać na boisku.

Zaczęły się dziać dziwne rzeczy.