— Nie.
Ale ja nie wychodzę. Żebym miał pieniądze, tobym mu mleka kupił.
A ta pani mówi:
— Pokaż no go.
Ja ucieszony prędziutko go wyjmuję, a on już śpi. I mówię:
— Ooo.
A ta pani jakby się czegoś namyślała i mówi znów:
— Nie, nie mój.
A ja:
— Może pani wie czyj? Bo musi tu być z niedaleka.