Ale sobie przypomniałem, że lekcja i trzeba uważać, bo już i tak w ławce stałem.
Kiedy byłem dorosły, myślałem, że łatwo być pilnym uczniem, uważać na lekcjach i dobrze się uczyć. A teraz dopiero widzę jak trudno. Kiedy byłem nauczycielem, a miałem zmartwienie, też na lekcji nie uważałem, a nikt mnie do kąta nie stawiał. Przeciwnie nawet: wtedy surowszy byłem i ciszej być musiało w klasie, żebym się mógł martwić wygodnie.
Oj, Bielasku, Bielasku! Mały jesteś i słaby, więc poniewierają, lekceważą ciebie. Nie jesteś wodołazem, który ratuje tonących, albo bernardynem, który w górach zmarzniętych ze śniegu wykopuje. Ani psem Eskimosa. Ani nawet mądrym pudlem jak pudel wuja.
Pójdę z moim pieskiem do wuja, niech się zaprzyjaźni. Bo pies też lubi towarzystwo.
Myślę: „Pójdę do wuja”. Nie myślę, ale marzę. Bo na pewno mi go wziąć nie pozwolą.
Dorosły powie dziecku: „Nie wolno, nie można” — i zaraz zapomni. Nawet nie wie, jaki ból zadaje.
Kiedy chciałem być dzieckiem, myślałem tylko o zabawie i że dzieciom wesoło, że o niczym nie myślą i nic ich nie obchodzi. A przecie większy mam teraz w duszy niepokój o jednego pieska na trzech łapkach niż dorosły o całą rodzinę. Alem66 się wreszcie doczekał dzwonka.
No i dajemy panu woźnemu dziesięć groszy na mleko. A on mówi.
— Czekałbym tam na wasze dziesięć groszy! A patrzcie tylko, co ten pies narobił.
I prowadzi nas, a tam Łatek zamknięty piszczy w ciemnej komórce.