— Co ty masz za tajemnice?

Zazdrosny, że nie wie. Więc mu powiedziałem.

— To taak? To ty jemu wpierw powiedziałeś?

— No, musiałem, bo nie chciał pożyczyć na mleko.

— Wieeem, wieeeem.

Żal mi Mundka, bo i mnie byłoby przykro, gdyby innemu naprzód powiedział. Ale na dużej pauzie pytam go się:

— No, chcesz iść zobaczyć?

A tu na drugim piętrze chłopaki papierosy palili i idzie śledztwo, kto palił, kto na drugie piętro wchodził. (A nie mówi się „wchodził”, tylko „łaził”).

A nasz woźny mówi:

— Ciągle ich zganiam, a oni się przekradają.