Więc idę do pani i pokazuję.
— Owszem, dobrze, ale jeden błąd zrobiłeś.
— Gdzie? — pytam się niby zdziwiony.
Naumyślnie zrobiłem błąd, żeby się pani nie domyśliła, że już raz szkołę skończyłem.
Pani mówi:
— Poszukaj sam, gdzie jest błąd. Gdybyś się tak nie śpieszył, mogłeś zupełnie dobrze napisać.
Wracam na miejsce i niby szukam. Udaję, że jestem zajęty. Będę musiał powoli lekcje odrabiać, ale tylko z początku. Potem, kiedy już będę najlepszym uczniem w klasie, nauczyciele się przyzwyczają, że jestem zdolny.
No, ale nudzić mi się zaczyna. A pani się pyta:
— Znalazłeś swój błąd?
Mówię: