Przecie przyjemnie się wypróbować albo pokazać, że się nie boję.
— Z wody może się zrobić lód albo para.
— Dziwne?
— A to nie dziwne, że mucha może chodzić po ścianie, a ryba w wodzie oddycha.
— Albo żaba. Z kijanki się zrobi, i koniec.
I tak myśmy się zamyślili. Niby, że kto mógł tak wszystko zrobić? Bo jeśliby Boga nie było, no to kto?
I rozmawialiśmy z Mundkiem, że niby mamy łódkę — wzięliśmy chleba, sera, jabłek — i w podróż do Gdańska. Przez jakie dopływy Wisły, niziny i wzgórza płyniemy, obok jakich miast historycznych.
Rozmawiamy na żarty, a jest jakby lekcja, jakby egzamin.
Dobra jest szkoła. Pozwala człowiekowi myśleć długo o różnych rzeczach. Jednego się dowiem na geografii, drugiego na przyrodzie, na historii — i nie spodziejesz się nawet, jak się wszystko to w myśleniu przydaje...
— Do Gdańska czy do Krakowa?