— Ja ci nie chciałem dokuczyć — mówię. — Tak mi się tylko wymknęło.
— Przecież wiem — mówi Mundek.
No i teraz już jestem przyjacielem z Mundkiem. Pocztówkę mu też przyniosę i pokażę.
Przeprosiliśmy się za tamto, powiedziałem mu sekret, żeby nie myślał, że tylko o nim chcę wszystko wiedzieć. I pewnie poproszę, żeby do mnie do domu przyszedł.
Bo jak śmiesznie dorośli każą przepraszać. Dopiero co zrobiłeś — i zaraz:
„Idź, przeproś!”
Nie bójcie się. Jeśli wiem, że nie mam słuszności, przeproszę, ale później kiedy. Już sobie wybiorę taką chwilę, że będzie można. Bo inaczej wychodzi tylko kłamstwo i fałsz.
A Marychna śmiesznie napisała:
„Kochany Kuzynie.
Jestem w Wilnie i nie chodzę do szkoły. Jechałam całą noc i zaziębiłam się, i miałam gorączkę. Całuję cię 1 000 000 000 razy. Kochająca cię Maria”.