I po co ona tu przyjechała?

Tylko wiedziałem dawniej, że mam w Wilnie ciotkę, może słyszałem, że ma jakieś dzieci, może nawet mówili, że to dziewczynka — Marychna. Aż nagle ją zobaczyłem.

I po co? Co mnie ona właściwie obchodzi?

Tylko daleka krewna, jakaś kuzynka?

Gdyby nie wuj, nawet bym z nią nie rozmawiał, gdyby się przyszła pożegnać, kiedy byłem w szkole, już bym więcej nie widział.

Może podrzeć pocztówkę i skończyć?

Po co się dręczyć? Po co myśleć? Po co myśleć, czy zdrowa, czy się co złego nie stało?

I tak jej już nie odpiszę, bo nie mam pieniędzy.

I właśnie, że dostałem.

— Masz, łobuzie — powiedział ojciec i dał mi złotówkę. — Kup sobie, co ci potrzebne, albo idź do kina.