Uszczypnie cię kto, więc krzykniesz i podskoczysz. Już jesteś winien.
Nie wiedzą nauczyciele, jak się boimy tych, o których się mówi „cicha woda”.
Taki robi, co chce, i nic mu nie będzie. Nieszczęście mieć go w ławce albo za sobą. Nigdy człowiek nie jest pewien godziny ani chwili.
Drugi raz to była i moja wina trochę.
Siedzę na lekcji, ale patrzę, a Szczawiński ma na plecach na bluzie pięć palców z kredy. Na przerwie ktoś rękę usmarował kredą i uderzył. Tamten nie wie, a na plecach ręka się odbiła.
No i chciałem przymierzyć, czy prawa ręka, czy lewa. Chciałem nawet z daleka, ale niechcący ruszyłem. I odwrócił się. A pan na niego, że się kręci. A Wiśniewski:
— O, jakie ma paluchy!
A pan do mnie.
Ja rękę pokazuję, że przecież czysta. A pan:
— Stójcie obaj w ławce.