— Zaczyna się — mruknął młody król do Bum-Druma.

— Żebyście widzieli, jak go ucieszył kanarek, jak zaczął dawać wodę, bułkę, cukier. Dzieci są lekkomyślne i niedoświadczone...

Królowa Kampanella widziała, że wszyscy się niecierpliwią, ziewają, zapalają papierosy, wzdychają. Ale królowa mówiła, mówiła. Już stary król Alfons Brodaty zasnął w fotelu, już blady król Mitra Bengalski zażył proszek od bólu głowy — gdy wreszcie Kampanella wyjaśniła, o co jej chodzi:

— Dajcie mi Maciusia.

— Będziemy głosowali — prędko powiedział król, przyjaciel żółtych.

— Dobrze — zgodzili się wszyscy.

— Jeszcze chwilkę — błaga Kampanella — zapomniałam dodać...

— Zróbmy małą przerwę — zaproponował Orestes.

— Dobrze. Napijemy się herbaty.

— Zjemy kolację.