Jak mogli się tak długo nie domyślić sami? Rozumie się, że to jest król Maciuś.
Późna noc. W gabinecie królewskim cicho, tylko zegar tyka. Siedzi Maciuś przy biurku i raz jeszcze czyta list do królów.
Przed chwilą skończyła się narada z ministrami, gdzie ułożyli wspólnie notę do królów całego świata.
Jeszcze nie za późno — pisze Maciuś. — Jeżeli młody król odwoła wojnę, możemy się pogodzić. Dosyć rozlewu krwi.
I dalej:
Jeżeli wróciłem z wygnania, gdzie żyłem spokojnie wśród dobrych ludzi, zrobiłem tak, bo nie chcę wojny. I niech tylko się uda zażegnać burzę, znów chcę oddać koronę, niech naród wybierze kogoś i razem z nim rządzi; ja nie chcę być królem.
I dalej:
Chociaż młody król źle mi życzył, nie mam do niego żalu. Wiele się nauczyłem i wiele zrozumiałem. Nie chcę się chwalić, ale mówię, że chociaż najmniejszy z królów, więcej wiem od niejednego z dorosłych. Bo dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko nie mają doświadczenia. Więc nawet wdzięczny jestem młodemu królowi, że dzięki niemu zdobyłem doświadczenie i zahartowałem wolę. Młody król zna generałów, a ja znam i żołnierzy, on zna porządnych, ja poznałem i zbrodniarzy, młody król zna dorosłych, ja znam i dzieci. Młody król zna naród, kiedy się kłania i krzyczy „Wiwat!”, a ja wiem, jak żyje i pracuje, jak się kłóci i godzi, jak się opiekuje sierotą.
Jeszcze Maciuś coś przekreśli w liście, coś doda, żeby ładniej było i zrozumialej. Na jutrzejszym posiedzeniu z ministrami się naradzi i wtedy już wyśle list gotowy.
Ministrowie są teraz nowi. Ze starych pozostał minister wojny, minister oświaty i sprawiedliwości. Ale oni też się zmienili. Kiedy minister oświaty sprzedawał kuriery124 przed dworcem, poznał wielu chłopców i teraz ma więcej doświadczenia.