A czy morze też żyje? Chyba nie. Ale w morzu są ryby. I znów dziwne: człowiek nie może oddychać i umiera w wodzie, a ryba dusi się i umiera w powietrzu.
Kiedy ludzie nie mieli aeroplanów48 — tylko ptaki mogły fruwać. To dziwne: muszka mogła fruwać, a człowiek nie. I wychodzi, że mucha mądrzejsza od człowieka. A i teraz nawet mucha chodzi po suficie, po ścianie, po szybie, a człowiek zaraz by spadł, potłukł się.
Czy kanarek śpiewa słowami, czy nie? Czy inne kanarki wiedzą, co on śpiewa?”
Tyle różnych pytań budzi się w głowie Maciusia, ale stara się sam na pytania odpowiedzieć. I wygląda tak, że Maciuś jest jakby uczniem i nauczycielem razem. I tak nawet lepiej. Kiedy dawniej pytał się zagranicznego nauczyciela albo kapitana, niby mu tłumaczyli, ale nigdy tak dobrze, jak teraz sam sobie tłumaczy. Teraz rozumie, bo tak dlatego49 się pyta i odpowiada, aż zupełnie rozumie.
W ogóle Maciuś jest jakby nie sam. Gdyby był sam, to by mu się nudziło. A on się wcale nie nudzi. Rozmawia z sobą, jakby dużo ludzi mówiło. Bo co znaczy myśleć?
„Pewnie każdy człowiek ma w głowie dużo małych człowieczków — i każdy coś innego wie i coś innego mówi. Czasem się nawet kłócą, czasem jeden drugiego poprawia albo radzi. Na przykład nagle coś Maciuś przypomina, o czym dawno zapomniał. Widocznie człowieczek w głowie spał, a tu się obudził i mówi. Dziwnie oni żyją — są bardzo mali. Ale mrówki też małe, a żyją i są bardzo mądre.
A może to nie człowieczki, tylko takie maszynki, sprężynki czy coś — jak fonograf50? Nie, to byłoby gorzej; bo maszynki zrobione z żelaza, ludzie je robią w fabrykach. A to są człowieczki.
Podobno we krwi i ustach są jakieś małe żyjątka, które można widzieć przez szkła powiększające. I w wodzie są robaczki, których gołym okiem nie widać. Więc może ludzie nie zrobili jeszcze szkieł, przez które można tych najmniejszych człowieczków zobaczyć. Może oni są w sercu także? Ludzie myślą, że krew w sercu stuka, a te człowieczki tam latają. Może mają nawet skrzydła? I jak jest w sercu więcej smutnych człowieczków, robi się smutno, jak więcej wesołych, robi się wesoło?
Wtedy można rozumieć, dlaczego raz człowiek robi coś mądrego, a drugi raz głupstwo. Może nawet jedne człowieczki mają skrzydła, i to są aniołki, drugie mają rogi — to są diabełki”.
Myśli Maciuś raz tak, to inaczej — i stara się, żeby się wszystko zgadzało. Na pewno nic nie wie, właśnie jak prawdziwy filozof, który też dużo myśli, a nic dobrze nie wie. Ale najważniejsze, żeby się wszystko zgadzało.