„Panowanie czarnych diabłów”.

„Minister-złodziej”. „Ucieczka szpiega z więzienia”.

„Gazeciarz-Felek baronem”.

„Wysadzenie w powietrze dwóch fortec”.

„Nie mamy ani armat, ani prochu”.

„W przededniu wojny”.

„Ministrowie wywożą klejnoty”.

„Precz z królem-tyranem”.

— Tu właśnie — krzyknął Maciuś — są same kłamstwa. Co za panowanie czarnych diabłów? Że dzieci murzyńskie przyjechały się do nas uczyć? One są pożyteczne. Jak wilki uciekły z klatki, one z narażeniem życia zagoniły je do klatki, a Klu-Klu ma całą rękę poszarpaną. Jak nie miał kto czyścić kominów, bo białe dzieci nie chciały, i zaczęły się pożary, to czarne dzieci są kominiarzami. Mamy armaty i mamy proch. Ja wiem, że Felek był gazeciarzem, ale złodziejem nie był, a ja nie jestem tyranem.

— Maciusiu, nie gniewaj się, bo to nic nie pomoże. Mówię ci, że jest źle. Chcesz, pójdziemy na miasto, sam się przekonasz.