— Oto jest świadek — mówi sędzia.

— Tak — mówi dziennikarz — ja mogę zaświadczyć, że Maciuś chciał zostać królem dzieci całego świata.

— Czy to prawda? — pyta się sędzia.

— Prawda — odpowiedział Maciuś. — Ja chciałem tego. Ja byłbym to zrobił na pewno. Ale podpis na odezwie jest sfałszowany. Ten szpieg sfałszował mój podpis. Ale prawdą jest, że chcę być królem dzieci.

Sędziowie zaczęli oglądać podpis Maciusia, kiwali głowami, że nie mogą poznać, udawali, że nie wiedzą.

Ale teraz było już wszystko jedno. Bo Maciuś sam przecież się przyznał.

Długo mówił oskarżyciel:

— Trzeba koniecznie zabić Maciusia, bo inaczej ani porządku, ani spokoju nie będzie.

— Czy Maciuś chce, żeby teraz ktoś mówił w jego obronie?

Żadnej odpowiedzi.