Raz i drugi skrzyczał tylko, a za trzecim razem wsadził go do paki na trzy dni na chleb, na wodę.

A to tak było:

W nieprzyjacielskich okopach zmienił się oddział. Stary poszedł na wypoczynek, a nowy oddział w nocy go zmienił. Okopy ich były teraz tak blisko, że jedni słyszeli, co krzyczą drudzy. Więc zaczęli sobie wzajemnie wymyślać.

— Wasz król jest smarkacz — wołają z nieprzyjacielskiego okopu.

— A wasz jest niedołężny dziad.

— Wy dziady. Buty macie dziurawe.

— A wy głodne pyski, lurę dostajecie zamiast kawy.

— Chodź, spróbuj.

— Jak weźmiemy waszego do niewoli, to taki głodny jak wilk.

— A wasi obdarci i głodni.