— Dlaczego?
— Bo z zegarkiem zdaje się, jakby kto na głowie stojał73 i poganiał.
Czyta. Tak jeszcze nie czytał. To było natchnienie. Jestem zdumiony — uszom własnym nie wierzę. Nie czyta, a sankami ślizga się po książce, ustokrotnionym wysiłkiem woli zdobywa przeszkody. Cały nierozproszony hazard sportu przenosi na naukę. Już teraz pewien jestem, że poprawiać błędy w czytaniu — to nonsens: on nie widzi mnie i nie powinien widzieć, sam na sam ze swoją rwącą wolą.
Biorę pióro — notuję.
Błędy, pochodzące z chęci opanowania tekstu, rozumienie treści:
Czyta: „dzieci poszli, mówili”. Czyta: „chleb się robi” zamiast: „rodzi”. Czyta: „dał znak” zamiast: „dał znać”. Czyta: „Hanusia” zamiast: „Anusia” (porównaj: Felek i Franek).
Czyta:
— Lekarz dał znak babce, aby ich (dzieci) wyprowadziła, zamiast: aby je wyprowadziła...
Walka o treść: