Niedługo trwał płacz, bo jakże nie zasnąć po dniu tak pełnym nadzwyczajnych przygód?
Ale i nazajutrz, gdy po śniadaniu było trochę wolnego czasu, Lewek znów zaczął płakać.
— Do domu!
Dlaczego chce jechać do domu? — Może głodny? — Nie, nie jest głodny. — Może mu zimno? — Nie, nie jest mu zimno. — Może sam spać się boi? — Też nie. — Może w domu ma więcej zabawek? — Nie, wcale nie ma zabawek.
Lewek wie, że tu jest dobrze, bo mu kuzyn i chłopcy na podwórzu opowiedzieli, ale w domu jest mama.
A więc dobrze: Lewek pojedzie do domu, ale dopiero jutro, bo dzisiaj jest sobota, a w sobotę jeździć nie wolno8.
I w niedzielę nie mógł pojechać, bo nie było bryczki. Ale jutro już na pewno pojedzie.
W poniedziałek Lewek nie płakał, ale chciał jeszcze jechać do domu.
— Dobrze, po obiedzie pojedziesz, ale mama się zmartwi, gdy wrócisz.
— Dlaczego mama się zmartwi?