5. Jaki gazeta szkolna przynosi pożytek? — Ogromny! — Uczy sumiennego spełniania dobrowolnie przyjętych zobowiązań, uczy planowej pracy, opartej na zrzeszonym wysiłku rozmaitych ludzi, uczy śmiałości w wypowiadaniu swych przekonań, uczy przyzwoitego sporu w argumentach, a nie w kłótni, wprowadza jawność, gdzie bez gazety myszkuje2 plotka i obmowa, ośmiela nieśmiałych, uciera nosa zbyt pewnym siebie — reguluje i kieruje opinią — jest sumieniem gromady. — Masz pretensję, napisz do gazety; gniewasz się, napisz; zarzucasz mi fałsz lub nierozumienie, proszę — jawna dysputa przy świadkach, dokument, którego się potem już wyprzeć nie zdołasz.
Gazeta zbliża, wiąże klasę czy szkołę, dzięki niej poznają się tacy, którzy się nie znali zupełnie, i wysuwa na widownię tych skupionych, którzy potrafią wysłowić się w ciszy z piórem w ręku, a przekrzyczani będą w hałaśliwej dyspucie.
6. Jak podzielić pracę? — Oto: gazeta musi mieć działy, musi mieć materiał aktualny, musi mieć krótkie wiadomości bieżące. Każdy współpracownik i członek komitetu redakcyjnego ma dzienniczek, do którego wpisuje wiadomości swego działu. Niech jeden zapisuje, kto opuścił lekcję lub się spóźnił. Drugi zapisuje imieniny i urodziny kolegów. Trzeci zapisuje wiadomości o klasówkach. Czwarty — wiadomości z pauz krótkich. Piąty wiadomości z dużej pauzy. Jeden wiadomości z matematyki, inny z polskiego itd. — Może ktoś wziąć dział książek: kto jakie książki przeczytał w ciągu tygodnia, kto był w teatrze. Ktoś może wziąć wiadomości o nauczycielach. Inny o porządku w klasie. Ktoś może wziąć „kłótnie i bójki”. Bodaj tylko: kto zapomina przynieść książki, kajety3 i pióra. — Wreszcie: „różne wiadomości”. — Jeśli podałem tu około dwudziestu działów, nie znaczy to, aby koniecznie te właśnie były i żeby nie mogło ich być więcej lub też mniej. Dałem przykład, że pracę można rozdrobnić, że nawet ten, kto nie lubi wiele pisać, może jakiś dział objąć. — Zapewne rodzić się będą nowe działy, inne zamierać. — Może ktoś przez szereg tygodni zwracać będzie swój dzienniczek sekretarzowi z uwagą: „Nic ciekawego nie zaszło”. — I tu się okaże, kto niesumiennie informuje, nie notując wiadomości, które mogą mieć pewną wartość, a kto może zbyt obszernie pisze o sprawach mniej ogół obchodzących. Można na pierwszej stronicy dzienniczka napisać zobowiązanie:
„Obowiązuję się w ciągu pierwszego próbnego miesiąca co sobotę oddawać sekretarzowi ten dzienniczek, nawet w tym razie, gdyby w ciągu tygodnia nic nie było zanotowane”. Podpis, data.
Po pierwszym próbnym miesiącu zobowiązanie może by już obejmowało trzymiesięczny termin.
Można dodać uwagę: „W razie choroby obowiązuję się dzienniczek odesłać”.
7. Na zebraniach komitetu redakcyjnego omawia się sposoby, aby wiadomości bieżące urozmaicić, aby każdy dział ulepszyć. Na zebraniach trzeba się najbardziej jednego wystrzegać: jałowej krytyki. Jałową nazywa się taka krytyka, która mówi tylko, co jest złe, a nie daje żadnego sposobu, aby zamienić złe na coś innego, lepszego. Nie ma pisma tak dobrego, żeby nie mogło być lepsze. Ale przysłowie mówi: Lepszy wróbel w ręku niż kanarek na sęku. Ludzie oświetlali mieszkania łuczywem, potem świecą, potem naftą, gazem i elektrycznością. I nie rzucali jednej rzeczy, zanim nie wymyślili czegoś lepszego. — I szkoła nie jest dobra, i wielu ludzi ciągle nad tym radzi, żeby była lepsza; ale co by było, gdyby wszystkie szkoły pozamykać, bo nie są doskonałe? I nauczyciele nie są idealni, ale muszą być tacy, jacy są, dopóki się nie znajdą lepsi. — Powiedzieć niezbyt sumiennemu współpracownikowi: „Jak masz tak robić, lepiej wcale nie rób” — to bardzo łatwo, ale nie bardzo rozważnie. — Powiedzieć: „Ten dział nie jest ciekawy” — łatwo; ale trzeba zaraz znaleźć radę, czym go zastąpić, żeby nie było próżni. Jeżeli nawet cały numer gazety wypadł źle, to może następny będzie lepszy — może dopiero za trzy miesiące będzie lepiej.
Nie trzeba się gniewać na krytykę, bo: po pierwsze, co się jednemu nie podoba, to drugiemu może się podobać, a po drugie, krytyka nie zniechęca rozumnych ludzi, ale przeciwnie: pobudza do wysiłków większych. — Nie wolno się na posiedzeniach unosić gniewem. Może ktoś nieprzyjemnie, złośliwie przemówić; może to taka już jego natura i nie jego wina, że się taki urodził; może sam potem pożałuje, że tak powiedział. A może ma powody ukryte, że nie chce, żeby gazeta wychodziła, że to dla niego niewygodne — więc chce rozbić robotę. Nie dla każdego jawność jest przyjemna: woli myszkować cichaczem. Więc nierozsądni będziemy, jeżeli mu pozwolimy zwyciężyć.
Concordia res parvae crescunt, discordia maximae dilabuntur (zgodą wzrastają rzeczy małe, niezgodą upadają największe), mówi stare łacińskie przysłowie.
Myśleć, rozważać, myślą myśl wspierać, drogi szukać, a nie kłócić się o to, że zarówno człowiek, jak i praca jego — mają wady i błędy.