Żalą się i rodzice:
— Niegrzeczny dla służby, na złość robi panience8. Nikt nie chce u nas być.
Rodzice zniecierpliwieni, raz gniewają się na chłopca, raz na służącą. Nie zawsze wiedzą dokładnie, jak było. A wtedy większa jeszcze złość.
Raz wróciła dziewczynka rozżalona:
— Koleżanka poprosiła do siebie. Zadzwoniłam, powiedziałam dzień dobry i pytam się, czy jest w domu. A służąca zatrzasnęła drzwi przed nosem i coś za drzwiami wykrzykiwała.
Rozumie się, że bywa także inaczej. Nie tylko jest zgoda, ale przyjaźń. Są bajki i wspólne przechadzki, podarki i fundy9. Wesołe i życzliwe. Znam przypadki, gdy dzieci nauczyły służącą czytać, listy piszą do rodziny na wsi, do narzeczonego w wojsku.
Raz nawet ojciec był bardzo nerwowy, a jeśli chciał bić chłopca, służąca broniła:
— Co pan od niego chce? Nie pozwolę bić.
Wolała, żeby się gniewał na nią. Rozmaicie bywa.
Ale w Prawidłach życia muszę więcej pisać o tym, co złe, żeby każdy pomyślał, jak naprawić.