Prosił o gazetę naukową, żeby młody uczony miał gdzie drukować opisy tego, co robi, co mu się nie udało, jakie popełnił błędy. To nie wystarcza, że się opisuje pracę już skończoną.

Prosił też o pracownię dla siebie, bo na strychu i w komórce, gdzie teraz pracuje, traci wiele czasu.

Prosił o warsztaty pracy dla wszystkich uczonych Francji.

Na to potrzebne są pieniądze. Ale Francja ciągle traci: 12 000 000 franków kosztuje ją zaraza jedwabników.

Jeszcze więcej kosztują zarazy krów i owiec. A ile marnuje się wina, cukru, piwa.

Dzieci umierają. Umierają matki i ojcowie. Zostają sieroty.

Bez pracowni i uczonych Francja będzie biedna i głupia. I przegra wojnę.

Koledzy Pasteura mówili, że cesarz się rozgniewa. Nie. Nie obraził się.

Ale było już za późno. Za dwa lata miała wybuchnąć straszna wojna.

Czy Pasteur chce zarabiać? Czy jest karierowiczem? Nie, Pasteur to biedak. Siostra jego jest żoną garbarza w Arbois. Ale on o nic dla siebie i dla swojej rodziny nie prosi cesarza.