— Czy dawno jest pan w służbie czynnej? — zapytał jednoroczny ochotnik jakby od niechcenia.
— Już trzeci rok. Obecnie mam awansować na zugsführera.
— No, to postaw pan krzyżyk nad tym awansem — rzekł cynicznie jednoroczny ochotnik. — Mówię panu, że degradacja jest murowana.
— Zresztą wszystko jedno — rzekł Szwejk — czy się padnie w bitwie jako szarża, czy jako szeregowiec. Tyle tylko, że degradowanych wypychają naprzód.
Oberfeldkurat poruszył się na ławie.
— Gnije fest — rzekł Szwejk skontrolowawszy, czy wszystko jest w należytym porządku. — Śni mu się pewno o jakimś nowym żarciu. Boję się tylko, żeby mu się tu co nie przytrafiło. Mój feldkurat Katz jak się dobrze wstawił, to we śnie ani nie wiedział, kiedy się... Pewnego razu...
I Szwejk zaczął opowiadać o swoich doświadczeniach, jakie poczynił w służbie feldkurata Ottona Katza. Opowiadał tak szczegółowo i interesująco, iż nikt nie zauważył, że pociąg ruszył.
Dopiero ogłuszający ryk żołnierzy jadących w ostatnich wagonach, przerwał opowiadanie Szwejka. 12 kompania, w której służyli sami Niemcy z okolic Krumlova z Gór Kasperskich, ryczała:
Wann ich kumm, wann ich kumm,
Wann ich wieda, wieda kumm...