Jednoroczny ochotnik spojrzał na zegarek, a chowając go do kieszeni, rzekł:

— Ciekaw jestem, co pan zrobi za pół godziny?

— Za pół godziny powinienem być w wagonie bydlęcym — marzycielsko powtarzał Szwejk, po których to słowach kapral zmieszany i zgnębiony zwrócił się do niego pojednawczo:

— Sądzę, że nie będzie to dla pana żadną przykrością jechać tym wagonem, który jest przecie daleko wygodniejszy od wagonu bydlęcego. Przypuszczam...

Przerwał mu głos oberfeldkurata, który przez sen wołał:

— Więcej sosu!

— Śpij, śpij, bratku — rzekł poczciwy Szwejk podsuwając mu pod głowę połę płaszcza, która zsunęła się na podłogę — i niech ci się śni o dobrym żarciu.

Zaś jednoroczny ochotnik zaczął śpiewać:

Śpij, dzieciątko, już, siwe oczka zmruż.

Dobry Pan Bóg będzie blisko,