— Also sagen Sie der Frau, ich will die Frau sprechen, sagen Sie, dass ein Brief ist von einem Herr, draussen in Kong.
— Dziwię się — rzekł Vodiczka wchodząc za Szwejkiem do przedpokoju — że z taką pindą rozmawiasz.
Stali w przedpokoju. Szwejk zamknął drzwi za sobą, rozejrzał się dokoła i rzekł:
— Mieszkanie to mają ładne i nawet dwa parasole na wieszaku wiszą, i ten obraz tego Pana Jezusa też niczego sobie.
Z pokoju, z którego słychać było szczękanie łyżek i brzęk talerzy, wyszła znowu służąca i rzekła do Szwejka:
— Frau ist gesagt, dass sie hat ka Zeit, wenn was ist, dass mir geben und sagen.
— Also — rzekł uroczyście Szwejk — der Frau ein Brief, aber halten Küschen.
Podał jej list porucznika Lukasza.
— Ich — dodał wskazując palcem na siebie — Antwort warten hier im die Vorzimr?
— Czemu nie siadasz? — zapytał Vodiczka, który usadowił się na krześle pod ścianą. — Masz krzesło i siadaj. Nie stój jak jaki dziad. Nie poniżaj się przed tym Madziarem. Zobaczysz, że będziemy z nim mieli awanturę, ale ja go trzepnę.