Była to ulubiona piosenka łysego dziadka i po chwili skrzypce i harmonia kwiliły żałośnie, a dziadek z oczyma pełnymi łez śpiewał drżącym głosem:
Gdy już rozum miało,
O matkę pytało,
O matkę pytało...
Z drugiego końca stołu ozwał się głos:
— Dajcie no spokój i każcie się wypchać albo się powieście. Do diabła z sierotką!
A wyciągając ostatni atut przeciw piosence o sierotce, towarzystwo z drugiego stołu zaczęło śpiewać:
Rozstanie, ach, rozstanie,
To smutek i płakanie...
— Te, Franek! — wołali do rannego żołnierza, gdy przestali śpiewać ową wrzaskliwą piosenkę o sierotce — puść ich kantem i przysiądź się do nas. Pluń ty na nich i rzuć nam papierosy. Będziesz tam z nimi gadał, z fujarami!