Kapitan Sagner zapytał Kunerta, jak się rzeczy miały.
Ale Kunert drżąc na całym ciele zadeklarował, że wszyscy mogą zapytać pana lejtnanta Duba, że go w ogóle nie zbił po twarzy.
Zdrajca Kunert trzęsąc się na całym ciele oświadczył nawet, że wszystko w ogóle zmyślił sobie Szwejk.
Sytuacja była wysoce kłopotliwa i nie widać było wyjścia z niej, ale jak na zawołanie przypatoczył się podporucznik Dub i wrzasnął na Kunerta:
— Chcesz jeszcze raz dostać po pysku?
Sprawa została więc całkowicie wyjaśniona i kapitan Sagner, zwracając się do podporucznika Duba, rzekł krótko i węzłowato:
— Od dzisiaj Kunert przechodzi do kuchni batalionu, co zaś do nowego służącego, to pan podporucznik Dub zwróci się do sierżanta rachuby Vańka.
Podporucznik Dub zasalutował i oddalając się, warknął pod adresem Szwejka:
— Założę się, że będziecie kiedyś wisieć.
Gdy podporucznik Dub odszedł, Szwejk zwrócił się do porucznika Lukasza i rzekł do niego tonem przyjemnym i przyjacielskim: