tkie przeważnie zamknięte koło

ały menu do swoich pokojów albo też

charakterystycznej zabawie. A jeśli czasem i

człowiek, to tylko próżne tęsknoty budz

się poprawiła albo nie chciała tak skutecznie

czyć, jakby sobie życzyły,

nic nie było dla młodego Krzyczki...

Podniósłszy oczy znad świstka Szwejk bezwiednie spojrzał ku wyjściu z latryny i zdziwił się. W pełnej gali stał tam wczorajszy pan generał ze swoim adiutantem, zaś obok nich wyprostowany podporucznik Dub gorliwie im coś tłumaczył.

Szwejk rozejrzał się dokoła siebie. Wszyscy siedzieli spokojnie nad rowami i tylko szarże stały jak skostniałe, bez ruchu.

Szwejk zrozumiał powagę sytuacji.