— Czy oddacie list z pewnością?

— Kiedy mówię, że oddam, to oddam.

— A czy pan porucznik będzie w koszarach?

— Tego nie wiem.

Szli znowu obok w milczeniu i dopiero po długiej chwili towarzyszka Szwejka zaczęła mówić:

— Przypuszczacie więc, że pana porucznika nie ma w koszarach?

— Nie przypuszczam.

— A jak sądzicie, gdzie mógłby być?

— Tego nie wiem.

Rozmowa znowu została przerwana na długo i dopiero pytanie młodej damy wznowiło ją: