— Halo! — słyszał wołanie. — Tu kancelista pułku.
— Halo! — odpowiedział. — Tutaj kancelaria 11 kompanii marszowej.
— Nie gadaj dużo — mówił głos telefonującego — ale bierz ołówek i pisz. Przyjmij telefonogram.
— 11 kompania marszowa...
Po tych słowach nastąpiły jakieś zdania tak chaotycznie z sobą poplątane, że nie można było nic zrozumieć. Mówiły jednocześnie i 12, i 13 kompania marszowa, a treść telefonogramu zagubiła się zupełnie w tej panice dźwięków. Szwejk nie rozumiał ani słowa. Wreszcie chaos przycichł i Szwejk zrozumiał wezwanie:
— Halo! Halo! Więc teraz przeczytaj wszystko i nie zawracaj głowy.
— Co mam przeczytać?
— Co masz przeczytać, ty wole? Telefonogram.
— Jaki telefonogram?
— Do stu milionów diabłów, czyś ty głuchy?! Telefonogram, który ci dyktowałem, ty idioto.