Śniło mu się, że w domu ma do pomocy jakiegoś niezdarę rzeźnika i że przy nadziewaniu podgardlanek pękają flaki. Potem znowuż, że rzeźnik zapomniał narobić kiszek, że gdzieś zapodziała się głowizna i że zabrakło zatyczek do podgardlanek. Wreszcie i przyśniło mu się coś o sądzie polowym, ponieważ został przyłapany, gdy w kuchni przywłaszczał sobie płat mięsa. We śnie widział samego siebie wiszącego na jakiejś wysokiej lipie w alei obozu wojskowego w Brucku nad Litawą.
*
Budzący się poranek przyniósł z sobą ze wszystkich kuchni polowych zapach rozgotowanych konserw kawowych. Szwejk zbudził się ze snu, wstał, odruchowo zawiesił słuchawkę, jakby właśnie skończył rozmowę telefoniczną i przechadzając się po kancelarii śpiewał.
Zaczął jakąś śpiewkę od środka i śpiewał o tym, jak żołnierz przebiera się za dziewczynę i idzie do swej miłej do młyna. Tam młynarz układa go do snu przy swojej córce, ale przedtem woła na żonę:
Dobrych rzeczy przynieś żywiej,
Niech dziewczyna się pożywi...
Młynarka karmi podłego chłopca, z czego powstaje tragedia rodzinna.
Młynarzostwo rano wstali,
Na drzwiach napis przeczytali:
„Wasza córka, wasza Anna,