Podporucznik Dub ze złością patrzył w beztroską twarz dobrego wojaka Szwejka i zapytał go:
— Znacie wy mnie?
— Znam pana, panie lejtnant.
Podporucznik Dub wytrzeszczał oczy i tupał.
— A ja wam mówię, że mnie jeszcze nie znacie.
Szwejk odpowiedział z takim samym beztroskim spokojem, jakby składał raport:
— Znam pana, panie lejtnant. Pan jest, posłusznie melduję, z naszego marszbatalionu.
— Wy mnie jeszcze nie znacie! — wrzeszczał podporucznik Dub — wy mnie znacie może z dobrej strony, ale jeszcze mnie poznacie i ze złej strony. Nie myślcie sobie, że nie umiem być zły! Ja potrafię doprowadzić ludzi do płaczu. Więc znacie mnie czy nie znacie?
— Znam, panie lejtnant.
— Mówię wam ostatni raz, że mnie nie znacie, wy ośle! Czy macie braci?