Hop, hop, hop!
Wystraszona pani Müllerowa pod wrażeniem straszliwego śpiewu wojennego zapomniała o kawie i drżąc na całym ciele przysłuchiwała się, jak dobry wojak Szwejk, siedząc w łóżku, dalej wyśpiewywał:
Z Panienką Maryją i te cztery mosty,
Hej, postaw, Piemoncie, mocniejsze forposty!
Hop, hop, hop!
Była bitwa, była tam, pod Solferino,
Aż tam krew żołnierska potokami płynie,
Hop, hop, hop!
Krwi aż po kolana, trupów co niemiara,
Bo tam krzepko wojowała nasza wiara.